niedziela, 17 lipca 2011

Beksiński

  Uwielbiam Beksińskiego. Nie można oderwać od nich oczu. Człowiek jest w transie. Kolory, gra światła i cienia, perfekcyjne detale i ten specyficzny nastój towarzyszący każdej jego pracy. Niesamowite...
  Miałam mniej więcej sześć lat, gdy z książkowych zbiorów taty wyszperałam jego album. Nie powiem teraz, że właśnie w tym momencie go pokochałam. Nie, ale od tego momentu wiedziałam tylko, że tam wysoko na półce, jest pewna książka a w niej magia.